Notki: 0 &
bieganie
Zdecydowanie najtrudniej jest wstać rano, ubrać się i wyjść z domu. Pierwsze kroki już za mną, teraz pozostaje tylko kontynuować i kultywować nowy poranny rytuał. Zwłaszcza, że po ponad miesięcznej kuracji po wypadku na moto trochę mi się przybrało sadełka, a i kondycja spadła - zwłaszcza, że przez ostatnie miesiące prowadzę głównie siedzący tryb życia (praca, samochód, moto, ps3, jedzenie). Oby tym razem udało się coś osiągnąć, kondycję poprawić i dokopać znajomym w squasha. Ot, dobra motywacja.