Hardcoded thoughts… mostly in C# or php

Organizacyjnie

Po słusznych uwagach na blog.mediafun.pl plugin odpowiedzialny za walkę ze spamem został zamieniony na Spam Karmę. Widać Wordpress Hashcash przestał coś domagać, bądź też domagać się zmiany. Za wszelkie uwagi dziękuję, a potencjalnych prawie-komentujących w okresie wcześniejszych przepraszam. Ot, zapuściłem trochę pewne sprawy.

zagadka pepepe.pl wyjaśniona?

Przez pewien czas blog.mediafun trąbiło o pepepe, w sobie tylko znanym celu. Faktycznie - strona zbudowała była intrygująco, w sposób faktycznie zachęcający do zajrzenia 1 lipca (kiedy to miała się wyjaśnić zagadka). Zaklikałem więc dziś pod magiczny adres pepepe.pl i mym oczom ukazał się… Janusz Palikot. Dalej więc mamy zagadkę. Tym razem - po co mu taka reklama i po co intrygowanie internautów? Bo chyba nie po to, by zareklamować świeżo założonego bloga? (palikot.blog.onet.pl istnieje właśnie od 1 VII) I jaki w tym interes mediafun? ;)

Trochę sugestywny wydaje się akapit:

Przez dwa tygodnie próbowałem - w reklamach radiowych, na billboardach, w Internecie, w bezpośredniej korespondencji - zwrócić uwagę opinii publicznej, Państwa uwagę!, na całkowitą dewaluację słów używanych w debacie publicznej. Parlament przeistoczył się w paplament, odnowa moralna w dewolucję, w której nikt już nie pamięta o co chodziło rewolucjonistom. Obywatele stali się UBywatelami - wszyscy jesteśmy podejrzani przez Macierewicza! Polityka tak mocno dotyka Polaków, że mówią o niej: bolityka. Bracia-bliźniacy, którzy rządzą Polską, już nie są papużkami-nierozłączkami. Stali się symbolem pogróżek-nierozłączek, zwyczajowo towarzyszących każdemu sporowi politycznemu, który sami wzniecają.

który jasno nawiązuje do puszczanych (ponoć) reklam w radiu (i które to można było ściągnąć ze strony pepepe), gdzie właśnie spora gra słów miejsce miała. Pan P. zapowiada niespodzianki na poniedziałek. No cóż, zobaczym. Komentować bardziej na razie nie chcę, bez sensu wypowiadać się w ciemno.

Btw, obserwując takie zainteresowanie w/w stroną w mediafun można by się dziś spodziewać odpowiedniego wpisu, a żadnego takiego na chwilę obecną nie uświadczyłem.

Edit 4.07.2007: Jednak do P. Palikot postanowił promować swą wielce szanowną osobę. Oczywiście, można i tak, jednak… odczuwam pewien niesmak -jakoś za dużo szumu po mojemu robi wokół siebie, w bliżej nie określonym celu. Bo gdyby miał coś mądrego i merytorycznego do powiedzenia - wtedy jak najbardziej rozumiem.

na blipie zawrzało!

Po ostatniej informacji na bliplogu, dotyczącej przejęcia blipa przez Gadu-Gadu S.A. na samym serwisie zawrzało. W ciągu 5-10 minut pojawiło się sporo, w większości negatywnych, opinii (1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13). Ktoś nawet postanowił całkowicie zrezygnować z usług blipa. Tych, którzy twierdzili, że to nawet dobrze, było całkiem niewiele: 1, 2 i 3.

Sam na razie mam odczucia mocno mieszane - rozumiem konieczność znalezienia inwestora i siana na dalsze działanie serwisu, ale czy wybór akurat Gadu Gadu jest najlepszym? Wydaje mi się, że obawy związane z zalewem nastolatkuff na blipie są słuszne. I tylko czekać, kiedy pojawią się głosy żywcem wzięte z joggera, coby stronę główną (bliposferę) moderować.

nowa zabawka

Żyć w dniu dzisiejszym zaczęła nowa zabawka - Pythonized! - blog Pythonowi poświęcony. Postaram się możliwie często aktualizować. I nie tylko informacjami bardzo podstawowymi (niczym kolejne warjacje na temat Hello World), ale również zagadnieniami bardziej skomplikowanymi. Współautorzy mile widziani.

Elliot Erwitt

Jedno z lepszych portfolio fotograficznych, jakie widziałem. I nie chodzi o same zdjęcia, co sposób ich prezentacji.
Elliot Erwitt zaprasza.

dedykacja

Dość ciekawa dedykacja została umieszczona w ksiażce Brandona Wilsona poświęconej JXTA:

To alcohol! The cause of, and solution to, all of life’s problems… oh, yeah, and my wife, Ashley, and parents, Mae and Rod.

Made my day ;)

precz z pedalskimi teletubisiami

Nie wnikając w wartości edukacyjne Teletubisiów, poniższe rozbawiło mnie wybitnie:

Poproszę moich psychologów z biura, by obejrzeli bajkę “Teletubbies” i ocenili, czy może być ona pokazywana w telewizji publicznej - deklaruje rzecznik praw dziecka, Ewa Sowińska.

- Zauważyłam, że Tinky Winky ma damską torebkę, ale nie skojarzyłam, że jest chłopcem. W pierwszej chwili pomyślałam, że ta torebka musi temu teletubisiowi przeszkadzać. Taki balast niepotrzebny. Później się dowiedziałam, że w tym może być jakiś ukryty homoseksualny podtekst — twierdzi Sowińska w rozmowie z “Wprost”.

Czytaj dalej (GW)…

Asus F3JP i DVD

Ostatnio coś mi DVD w laptopie zaczęło świrować - płyty DVD nagrywały się koło 45 minut (w napędzie 8x), samo nagrywanie całkowicie zabijało Windowsa - nie dawało się zasadniczo nic zrobić. Grzebanie i zmiany trybu DVD z/na PIO/DMA nic nie pomagały, więc pierwsze oskarżenie padło na wspaniały napęd DVD - Matshita, które to Asus ładuje do swoich laptopów. Jednak próba nagrania płytki pod Linuxem zakończyła sie pełnym sukcesem - 12 minut, system sprawny. Jak się okazało, winę ponosi błędne ustawienie trybu DMA w Windowsie (którego nijak nie można było zmienić klikając ;) ). Troche poszukałem i znalazłem skrypt (poniżej) resetujący ustawienia DMA w systemie. Pomogło. Zdecydowanie pomogło. Skrypt zamieszczam, bo na prawdę nie pamiętam, skąd go ściągnąłem. Polecam wszystkim, którzy mają podobny problem. Działa uniwersalnie.

DMA reset

Viva Bond!

Trochę ponad tydzień temu ukazał się pierwszy numer Viva! Kino 007. Kupiłem. Po pierwsze z czystej ciekawości, jak toto wydane, a po drugie by ew. wreszcie faktycznie zacząć serię Bondów kolekcjonować. W chwili obecnej wiem już, że… jeszcze nie teraz.
W pierwszym numerze gazetki (za 19,98 dokładnie) dostajemy dwa filmy - “Śmierć nadejdzie jutro” (20 z serii) oraz dokument “Dziewczyny Bonda… na zawsze“. Jako, że Die Another Day posiadam, zdecydowanie interesował mnie dokument. Po zakupie i dokładnym obejrzeniu opakowania (czego wcześniej nie da się zrobić) ucieszyłem się jeszcze bardziej - na DVD dodatkowo galeria zdjęć dziewczyn Bondowych oraz teledysk Bond vs Oakenfold. Niestety, albo jestem coś tępy i DVD nie potrafię obsługiwać, albo moje DVD jest jakieś pierdolnięte, albo po prostu mimo zapowiedzi na okładce płyta tych dodatków nie zawiera. Sam dokument znośny (jak to dokument), audio 2.0 angielskie + napisy polskie.

Co zaś się tyczy filmu - tu zawiodłem się szczególnie. Po pierwsze ścieżka audio - lektor polski 2.0. Brak możliwości jakiegokolwiek wyłączenia lektora, choćby po to, by cały film oglądać w wersji oryginalnej. Pomijając fakt, że 2 kanały, to żenada w dzisiejszych czasach. Niespecjalnie przypadł mi do gustu również format obrazu - 4×3? No nie bądźmy śmieszni.
Wydanie Vivy faktycznie jest ładne, sprawioa wrażenie dobrze-na-półce-wyglądającego… jednak nic poza tym. No, może poza faktem, że nie filmy nie posiadają kretyńskich reklam przed menu głównym. Którego notabene i tak brak. Pozostaje pieniążki zostawić, odłożyć, trochę dłożyć i co 2,5 miesiąca kupować coś takiego: link. Ewentualnie można sztachnąć się jeszcze bardziej. Bo kolekcji Vivy kupować zdecydowanie nie warto.

Co do dodatku z Oakenfoldem - liczyłem na oficjalną wersję czegoś takiego:

Religia

Na samym wstępie - nie, temat nie jest kontrowersyjny, trolić też nie mam zamiaru ;)

Osobą wierzącą zdecydowanie nie jestem. Ot, młody, zbuntowany ateista, jakich teraz wielu. Wydaje mi się jednak, że jednak coś mnie wyróżnia - nie staję się nagle bogobojny, gdy wymaga tego sytuacja, specjalnie ze swoimi poglądami też się nie obnoszę (tja…). Jest coś jeszcze - lubię wiedzieć “o so cho”, coby móc bluźnić inteligentnie i mieć w zanadrzu kilka argumentów.

Zupełnie nie o tym chciałem jednak pisać, samo tak wyszło. Jakiś czas temu ukazała się “Religia” Tima Willocksa 0 książka raczej historyczna, gdzie jednak trafiają się pewne przemyślenia o istocie religii. Książkę dorwałem, czytać zacząłem, i jak to zwykłem robić - odkładam codziennie wieczorem na szafkę nocną, gdy czytanie zakończę. Powoli dochodzimy do sedna… Zaskoczyła mnie ostatnio reakcja znajomego, który w domu mym się pojawił. Zobaczył książkę, przeczytał tytuł raz, później drugi by się upewnić, spojrzał na mnie wymownie pytającym wzrokiem i zapytał mało grzecznie: “Religia? Co ty k* czytasz?”. W całej tej sytuacji, najbardziej dała mi do myślenia ta reakcja - czy religia zaczęła się już u nas kojarzyć z czymś złym, moherem podszytym? Albo jesteś osobą wierzącą, najlepiej fanatykiem, albo ateistą, wykształciuchem popierającym planowanie rodziny i seks z, o zgrozo, zabezpieczeniami? Przecież to się robi chore powoli. Najgorsze wydaje mi się to, że religia kojarzy się już jednoznacznie z chrześcijaństwem (w najlepszym przypadku) oraz cotygodniowymi nasiadówkami z księdzem/katechetą w podstawówce / gimnazjum / liceum. Gdzie tu miejsce na islam, judaizm, czy niedajboże podszyty pogańskimi rytuałami buddyzm? Zresztą, powoli w tym kraju każda religia inna niż katolicyzm będzie nosiła znamiona satanizmu, a co za tym idzie powinna być traktowana na równi z faszyzmem.

Wydaje mi się też, że powoli w tym chorym narodzie, szczególnie wśród młodych, pojawia się rodzaj fanatyzmu - nie można być bez zdania. A nawet jeśli już ktoś jakieś zdanie ma, to siedzi zwykle cicho, podczas gdy jeden bluźni, a reszta pseudo-wierzących przytakuje mu w co drugim zdaniu, śmiejąc się do rozpuku. Co oczywiście w zupełności nie przeszkadza w tym, że w niedziele pójdą grzecznie z rodziną do kościoła. Przykre wydaje się to, że podczas gdy ten jeden innowierca gada głupoty, nikt inny nie potrafi mu udowodnić, że jest w błędzie. Bo wiedza o jego/jej religii, która jest wpajana sukcesywnie od dziecka, gdzieś ginie. I tak na prawdę nikt nie wie, co i jak.

Pewne rzeczy po prostu przestaję już rozumieć.

« Previous PageNext Page »