Hardcoded thoughts… mostly in C# or php

pieczenie edit-in-place

(zasadniczo to to o CakePHP i $ajax::editor(); będzie…)
Ku memu zadowoleniu wreszcie w tym semestrze zaczął się przedmiot o wspaniałej nazwie “Aplikacje Internetowe”. Miałem nadzieję, że czegoś się nauczę, dowiem, itp. Niestety - wyszło tak, jak się spodziewałem. Poziom materiału dostosowany jest do tych, którzy w temacie są kompletnie zieloni, więc na zajęciach nie pozostaje nic innego do roboty, niż się nudzić… lub nie chodzić wogóle na nie. Mniejsza. Zaliczenie ćwiczeń i labolatoriów w formie projektu. Miałem więc nadzieję, na szybkie zaliczenie i wpis grubo przed sesją, trochę się jednak przeliczyłem. Pewną przeszkodą była mała awaria dysku, jednak przede wszystkim mocno się znudziłem wybraną aplikacją (coś ala FlySpray). Dziś już mocno z przymusu usiadłem i postanowiłem dorobić kolejne ficzery (no bo aplikacja teamu Tas + Klap musi się świecić) - padło na przyuważony jakiś czas temu Edit-in-place - znaczy się edytowanie pojedynczego rekordu bezpośrednio po kliknięciu na nim - beż żadnych przeładowań etc. Pure AJAX ;). Trochę mnie szlag trafiał, gdy tylko zacząłem zastanawiać się nad najłatwiejszym wpisaniem tego w kod i użyciem w Cake‘u. Ale tak na wszelki wypadek postanowiłem w googlu sprawdzić, czy ktoś już tego przede mną nie robił. No i proszę. Nie dość, że robił, to jeszcze bezpośrednio zaimplementował w (już) mym ulubionym frameworku. Jednak jako, że sama kontrolka nie jest jeszcze w manualu opisana, opiszę tu pokrótce, jak skorzystać z ustrojstwa.

(more…)

Kategoria: 18+

Bloga tegoż postanowiłem zakwalifikować do kategorii 18+. Czemu? Bo w przeciwnym przypadku kląć bym tu nie mógł, albo gorszyć moimi wymysłami na temat dowolny. Kto wie, może trafi tu kiedyś jakieś dziecko, które czytając moje wymysły całkowicie spaczy się moralnie, a winę za to ponosić będę oczywiście ja. Oj nie, do tego dopuścić nie możemy. Stwierdziłem, że co mi tam, być może kiedyś się IDM (Instytut Dobrych Mediów) rozpędzi i postanowi internet oceniać. A wtedy będę już przygotowany. Dodatkowo teraz formularza kwalifikacyjnego wypełniać nie będę musiał i 100 haraczu przy okazji płacić. Mam również nadzieję, że takie przypisanie się do kategorii dla dorosłych pozwoli mi w spokoju ducha i bez strachu przed agentami SS/SB/IDM/Etyki w mediach, czy co to tam jeszcze jest, pisać jak bardzo mnie kolejne pomysły tego rządu śmieszą. Chociaż czasami to bardziej chyba wkurwiają.

Swoją drogą to tak się zastanawiam, dokąd ta postępująca cenzura nas doprowadzi. Jestem bowiem szczęśliwym dzieckiem 3 RP i niewiele z czasów misiowo-śmiesznych przyszło mi doświadczyć. Kto wie, być może za parę lat będę sobie konspiracyjnie podawały w szkołach pod ławką Bravo (które to ponoć jest absolutnie “nieczyste”), Kaczora Donalda, czy (w najgorszym przypadku) archiwa Wyborczej, Przekroju itd, tak jak my to robiliśmy z Playboy’ami itp.

W całej tej obecnej sytuacji politycznej znaleźć można setki dziwnych, śmiesznych paradoksów i sytuacji, które niestety na chwilę obecną bardziej mnie jednak przerażają. Jak sobie z tym poradzić? Chyba poczekać na twórcę odważnego, który, nie bacząc na represje ze strony różnych etycznych inaczej komisji oraz w strachu przed więzieniem nie będąc, nakręci “Miś: reloaded”.

prasa24? ble!

Ja się już nabrałem, może jednak uratuję kogoś z czytających. Jak się dziś okazało, profesor, z którym (nie) mam niewątpliwą przyjemność mieć zajęcia ostatnio ponoć przegiął delikatnie pałę i dziekan miał mu powiedzieć papa. Sprawa o tyle jest dziwna, że informacja o tym znalazła się w gazecie. Kierowany czystą ciekawością postanowiłem więc sprawdzić w czym rzecz. Wyrzuciło mnie na serwis prasa24.pl (linka nie będzie - oszuści z nich, więc w guglach pozycji im nabijać nie będę), gdzie to ponoć można przejrzeć numery archiwalne płacąc 1PLN netto za takowąż przyjemność. Co mi tam, swierdziłem, że zapłacę, pośmieję się. Troche jednak się pospieszylem z wysyłaniem smsa, bo jak się okazało, w serwisie tym zarejestrować się to może i można, ale zalogować? To już zupełnie inna bajka. Kodu, który smsem dostałem oczywiście serwis również nie przyjmuje, nie wiedzieć czemu. Wina raczej po mojej stronie nie leży, gdyż ciacha wszelakie akceptuję. Ot, prosty błąd z obsługą sesji w php. Mnie to mało rusza, 1,22pln straciłem, trudno. Ale zaklikać do nich więcej to nie mam zamiaru. I szanownych Państwa również przestrzegam.

misa też ma Xgl

Tak, ostatnio jednak stanęło na Gentoo. O ile dobrze pamiętam to chyba zaraz po tym, jak jakoś animagicznie zepsułem sobie PLD - kiś dziwny update zrobiłem i wszystko poooszło. Teraz, po wielu dniach walk :), wreszcie wszystko działa prawie tak, jak sobie tego życzę. No, właściwie to działało. Pokusiło mnie ostatnio o małą aktualizację systemu. Wpierw - gcc z gcc-3.4.5 na gcc-4.1.0. Zmiana prawie, że bezbolesna - o ile tylko wykluczyć fakt, że przy okazji należało przebudować cały system. No zdarza się. Potem zachciało mi się modularnych X-ów. Kolejnych kilka godzin knucia, bo coś zależności nie do końca chciały być spełnione. Po całym procesie dostałem dziłający w 90% system - sterownika wifi rt2500 oraz obsługi klawiszy multimedialnych w laptopie (pakiet omnibook) do teraz nie udało mi się zmusić do działania. Cały czas jednak łudzę się, że to tylko kwestia czasu. Przy okazji xorg-x11 w wersji 7 stwierdziłem, że też chce być bardziej gikowy i sobie Xgl walnę. Ojoj, obsługa zależności przy okazji tychże non stop się sypała. Trzeba było momentami naprzemiennie stosować (lub nie) maskę ~x86. Dało jednak radę. Ku memu zdziwieniu okazało się, że Xgl rusza na karcie ATI IGP 320M. Taka gówniana, wbudowana ze współdzieloną pamięcia. Jak ktoś stwierdził na blogu Costy - środowisko to nie nadaje się ciągle do codziennej pracy, ale cynić tym od czasu do czasu można :). Szkoda tylko, że nijak nie udaje mi się odpalić pl klawiatury. Jedna uwaga - Xgl sypie się trochę na kartach graficznych, które nie są oficjalnie wspierane - jeśli komuś po odpaleniu Xgl ukaże się ekran z pomieszanymi kolorami (coś jakby rozdzielczość i głebia kolorów były źle dorbane - mozaika za tło, widoczne tylko kontury okien), do wywołania Xgl dodajemy opcję -depth 24. I wszystko śmiga :). Powalczyć jednak jeszcze trochę trzeba będzie, lecz powoli dochodzę do etapu posiadania systemu zgodnego z moim widzimisie. Pytanie tylko - czy warto? Czy nie prościej byłoby zainstalować sobie jakieś ubuntu i po prostu wpisać apt-get install Xgl (czy coś w tym stylu)? Pewnie tak… Ale z drugiej strony to jest rzecz, za którą lubię gentoo i po części pld - pełna skalowalność. A Ubuntu po prostu nie ogarniam - jakoś to wszystko tam dziwne kieś i spod konsoli niewiele daje się zrobić :) (choć zapewne się mylę…). Mniejsza. Czas na uczelnie, a na laptopie zostawiam kompilację jakąś. emerge -u kdepim kdegraphics chyba się nada ;)