zajętość czasoprzestrzenna
Nie znoszę wprost miesięcznej tułaczki tuż przed sesją. Bo trza się nabiegać z zaliczeniami, wkurw bierze na co drugim kroku, roboty pełno, a do tego nowe pomysły co rusz głowę atakują. Chociaż to już zasadniczo norma, że zawsze za najwięcej “zabawek” chce mi się zabierać tuż przed sesją. Ostatnio na nowo przechodzę etap fascynacji pythonem. C# więc idzie na jakiś czas w odstawkę, ruszam tylko, gdy muszę. PHP już tylko, gdy ktoś za to płaci. I oczywiście teraz, gdy nie ma na to czasu, delikwentów, którzy by chętnie widzieli mnie w roli swoich pracowników jest oczywiście najwięcej. Chwytam się więc za co mogę i czasu praktycznie na nic nie ma.
Mam też zamiar wkrótce umieścić tu dwie rzeczy - coś ala magicznych tricków związanych stricte z C# oraz udowodnienie światu, że prolog jednak śmierdzi, jeśli tylko zachce się go używać w połączeniu z innymi językami (C#/py).
No, zapomniałbym. Zapragnąłem zwiedzić kawałek świata, tak więc programem Socrates/Erasmus czas się zainteresować. To ot, taki przyjemniejszy (chyba…) element. Od czwartku zaś trzeba zacząć sobie szukać “promotora” (lol, dumnie to brzmi) pracy inżynierskiej.

10przykazan.com
“Tak bardzo nie chciało mi się uczyć, że aż posprzątałem” ;) Nie jesteś odosobniony w tym pędzie do zabawek tuż przed sesją.
BTW: inżynierskiej to opiekun; promotor jest dopiero na studiach doktoranckich ;)
No z tym promotorem to właśnie mi się coś nie zgadzało :D
Taaa sesja to zlo :(
ufff… na szczęście te bóle już dawno, dawno za mną :). złam tam wszystko co masz do złamania - powodzenia!