wybory2k5 #2
Może i jestem przewrażliwiony na punkcie pewnych rzeczy, ale…
Do tej pory wydawało mi się, że jest pewna granica dobrego smaku, ew. istnieje pewna granica wyborczej propagandy. Okazało się, że dla pewnych takowa nie istnieje. Konkretnie - dla Henii B. Ciszy wyborczej podczas zeszłego weekendu nie potrafiła uszanować, mimo, że reszta kretyno-kandydatów uznała, że to po prostu nie wypada. Już to samo w sobie było niesmaczne. Jednak dziś rano w kinie zepsuła mi w pewnym stopniu przyjemność z oglądania filmu. Bo reklamówka wyborcza w standardowym bloku reklamowym kina na prawdę mnie zaskoczyła. I utwierdziła w przekonaniu, że pewni ludzie po prostu do najwyższego stołka nie dorośli.
BTW: Ruchomy zamek Hauru szczerze polecam.

10przykazan.com
bo babie sztab wykupił reklame w kinie to be, a jak tusk wisi na kazdym skrzyzowaniu i kiblu to ok? ;]
Coś tak jakby. Bo do gęb patrzących jak sikam, bądź jak skrzyżowanie przejeżdżam, to już żem się przyzwyczaił. Ale kino? ;)
tasiu czemu mieszasz się do wyborów. ps. miałeś głosować tylko na ludzi z zarządu, a doszły mnie słuchy, że tak nie było. P.
Jak to nie? Głosowałem na jedynego słusznego w swoim okręgu :)