Hardcoded thoughts… mostly in C# or php

O Captain! My Captain!

O Captain! my Captain! our fearful trip is done,
The ship has weather’d every rack, the prize we sought is won,
The port is near, the bells I hear, the people all exulting,
While follow eyes the steady keel, the vessel grim and daring;
But O heart! heart! heart!
O the bleeding drops of red,
Where on the deck my Captain lies,
Fallen cold and dead.

O Captain! my Captain! rise up and hear the bells;
Rise up - for you the flag is flung - for you the bugle trills,
For you bouquets and ribbon’d wreaths - for you the shores a-crowding,
For you they call, the swaying mass, their eager faces turning;
Hear Captain! dear father!
The arm beneath your head!
It is some dream your head!
It is some dream that on the deck,
You’ve fallen cold and dead.

My Captain does not answer, his lips are pale and still,
My father does not feel my arm, he has no pulse nor will,
The ship is anchor’d safe and sound, its voyage closed and done,
From fearful trip the victor ship comes in with object won;
Exult O shore, and ring O bells!
But I with mournful tread,
Walk the deck my Captain lies,
Fallen cold and dead.

Whitman Walt
Trafiłem przypadkiem. A wspomnienia same wróciły. Cóż…

howard

Części intymne - świetny film biograficzny tego Pana. Obejrzałem już po raz któryś, a wciąż mnie śmieszy. Ach, szkoda, że żadnego live-streamu nie ma… :)

gentoo

Jak pisałem ostatnio linux jakoś dziwnie przypadł mi do gustu. Zainstalowane na laptopie Gentoo sprawia się znakomicie, działa znacznie szybciej, niż ew. windows na tejże maszynie. Bardzo pozytywne zaskoczenie. Jednakże to samo Gentoo zainstalowane na komputerze pieprzy się paskudnie - jakoś nic specjalnie nie chce działać, po tym jak wreszcie udało mi się odpalić sterowniki fglrx (dla karty graficznej ATI), męczę się od dwóch dni z myszą. Nijak bowiem nie chce kółko działać, a i zdarzają się sytuacje, kiedy mysz zaczyna dość ostro świrować - nagle zaczyna sama z siebie latać po całym ekranie, wciskać dziwne rzeczy i robić rożne dziwne, nieprzyjemne rzeczy z moim systemem. Takiemu paskudztwu drodzy Państwo ja dziękuję i proszę o zmianę systemu. Jak najszybciej i zdecydowanie. Bo aż tyle cierpliwości to ja nie mam…

hmm… s!ck?

Chyba coś mi się ostro w pustym łepku popierdoliło, skoro od kilkunastu już dni siedzę na maszynie linuxowej i jestem wciąż, o dziwo, zadowolony… Zastanawiam się tylko, jak długo taki stan będzie się utrzymywał. Pewnie do pierwszego większego wkurwu, później tylko WinXP - welcome back :)

Kopenhaga, cz. 4

Zaiste przedziwne to miasto - nawet jeśli chodzi o pogodę. Bo deszcz potrafi lunąć z nieba nagle ścianą deszczu i równie nagle przestać padać. Więc nijak nie można się ubrać przewidująco :) Szlag człowieka trafia, gdy w słoneczny dzień rusza na rowerze w białych spodniach, by wracać w strugach deszczu przez sporą ilość kałóż. No cóż, trzeba się chyba z tym pogodzić…

« Previous Page