Hardcoded thoughts… mostly in C# or php

US

Trza się zebrać, zjesć jakieś śniadanie i ruszyć na krucjatę do urzędu skarbowego. Średnio przyjemna perspektywa spędzenia dzisiejszego przed- i kawałka popołudnia. Obowiązek obowiązkiem jednak jest i trza go odbebnić. Nastawienie oczywiście negatywne, bo trzeba będzie pogadać z paniami z okienka, jak to właściwie jest z tym moim podadkiem, wystapić o NIP itp itd. Zaczyna mi to wszystko smierdzieć powoli. Trochę też przykurwia fakt, że JegoMałoSzanownyJagomość, którym był rok temu mój szef przesłał mi ostatnio umowę i rachunek. Na rachunku oczywiście jest wyszczególnione ile podadku od czego. Problem jednak w tym, że zostałem podliczony na kwotę, która to notabene powinna być faktycznym podatkiem - JMSJ stwierdził, że po co płacić spory podatek, skoro można zapłacić sam podatek od podatku, czyli rozliczyć się ze mną z +/- 20% faktycznej kwoty. Też mi się to mało usmiecha, zważywszy, że dochodzą mnie pogłoski, że i tak zwrot całości dostanę. Czyżbym został oszukany na kilkaset pln? Mało fajnie.

No comments yet. Be the first.

Leave a reply