cuda kieś…
Tak to się już jakoś magicznie dzieje, że nic nie pierdoli się solo, zawsze parami. Oblany egzamin i szef-oszust do high-endu tragedii oczywiście nie można zaliczyć, jednakże nie są to informacje, które pozytywnie kształtują mój nastrój i plany. Ba, plany to były wielkie i szczytne - takie studenckie wizje o podboju świata.
Oblany egzamin oczywiście można poprawić, ale firma, która śmierdzi wyjebką, jest trochę bardziej niepokojąca. Bo pojawia się pytanie - czy dalej dla nich tworzyć, wprowadzać “nowe technologie”, czy też orzec uroczyście, że spierdalam do swojej piaskownicy, zabierając przy tym własne zabawki. Bo jako, że wszystko na ryj załatwiane było, prawa autorskie tu nie obowiązują, zabawki wszelkie prawnie mi się należą. Bo moi drodzy państwo, jak dobrze wiecie, dzieckiem ciagle jestem. I nie oddam bez walki tego, co moje. Wciąż jednak jeszcze nie wiem, czy rzeczywiście chcę się pakować. Trza poczekać na jakąś lepszą alternatywę - z pewną osobą już się szykujemy do otwarcia własnego placu zabaw. a to niestety kosztuje :/.
Comments(2)
10przykazan.com