Hardcoded thoughts… mostly in C# or php

inżynieria oprogramowania - fe…

Zdecydowanie nie lubię swojej anglistki. Zaliczenie zostało przeniesione na bliżej nieokreslony termin, zasady zaliczenia po raz kolejny się zmieniły. Szlag by :/.
Na jutro zaś próbuje ogarnąć inżynierię oprogramowania. Faaaajna sprawa. Tylko ni chuja do łba nie wchodzi. Dla przykładu: czym jest jakość oprogramowania?
Jest to zgodność z jasno określonymi wymaganiami określającymi funkcjonalność i efektywność, udokumentowanymi standardami tworzenia oprogramowania oraz niepisanymi oczekiwaniami wobec każdego rodzaju profesjonalnie tworzonego oprogramowania.
Paskudztwo, znaczy się. Może i bardzo przydatne, nie twierdze, że nie. Nawet sam ma zamiar kiedyś dokładnie kilka książek na podobny temat przejrzeć. Ale na jaką cholerę mi to na drugim roku? Jasno to chyba określiła moja znajoma ostatnio - “zadaniem wykładowcy jest utrudnianie życia studentom”. True. :/

Comments

  1. anetka
    February 22nd, 2005 | 20:46

    Jeśli studiujesz na informatyce, to się nie dziw. Inżynieria oprogramowania jest podstawowym przedmiotem na studiach o informatyce. To trochę tak jakbyś się złościł, że na medycynie musisz się uczyć o anatomii człowieka ;P

  2. tas
    February 22nd, 2005 | 20:50

    No tak, ale czemu na drugim roku od razu? Inżynieria oprogramowania bardziej traktuje o pracy korporacyjnej nad dużymi projektami. Tego powinni uczyć, ale na (przed-)ostatnim semestrze po mojemu. Gdy bardziej tym podejściem technicznym się przeniknie :)

  3. skolima
    February 22nd, 2005 | 21:22

    U mnie cały rok narzekał na ten przedmiot. Do momentu, kiedy na jego drugim semestrze pisaliśmy prjekty w 4 osoby, i trzeba było z tego korzystać. Wtedy zamiast kląć wykładowcę, narzekaliśmy na kumpli, którzy nie zrozumieli <b>sensu</b> przedmiotu. Bo bez stosowania się do standardów nie dało rady opanować kodu.

    A im wcześniej tym lepiej - nabierzesz dobrych nawyków.

  4. tas
    February 22nd, 2005 | 21:26

    Pewne nawyki już mam wyrobione i ucząc się do poprawki nabieram przekonania, że są to dobre nawyki - tak przynajmniej twierdzi moja mądra-książka. A projekty w kilka osób już robiłem - nie taki diabeł straszny. Ale wymagało to też sporego zaufania w grupie i niekoniecznie nadawąło się do zastosowania w korporacji :)

  5. tas
    February 22nd, 2005 | 21:28

    BTW: jaka informa na PP? IiZ, czy Inf na Wyd. El.? ;]

  6. skolima
    February 22nd, 2005 | 21:31

    IiZ, wykłady z Nawrockim, laborki… cholera, nie pamiętam, Kuleczka na niego mówiliśmy… Taki…hmm. Duży i okrągły. Co do zastosowania - trochę wprawy i rzeczywiście, do każdego stylu kodowania da się przywyknąć. Ale standardy są właśnie po to, by trzeba było przywyknąć tylko raz :-D

  7. anetka
    February 22nd, 2005 | 22:15

    tas: jak robisz projekt z kilkoma kumatymi osobami to kłopotu nie ma, problem się pojawił u mnie, jak miałam dość potężny projekt i kumała. oprócz mnie kumpelka. Tylko ona teoretycznie kumała i robiła różne diagramy, wszelkie opisy (np. funkcjonalności), a ja programowałam. Wsparcie praktyczne miałam tylko i wyłącznie w moim facecie, a kumple nic nie robili, bo oni nie czają tych "rysuneczków".

    Inżynierię miałam na pierwszym roku, bo na drugim jest projekt informatyczny. Na trzecim w specjalizacji jest inżynieria II, taka mooocnoo rozszerzona.

  8. tas
    February 22nd, 2005 | 22:19

    antka: No właśnie studiuję biblię (ponoć) io - "Praktyczne podejście do inżynierii oprogramowania" Pressmana. Zresztą WNT tego sporo wydało. I warto przeczytać - ale egzaminować z tego? Tu za duzo jest swoistej dowolności i interpretacji. Przynajmniej w UMLu - kobieta sama dobrze nie wie, czego chce.

    A faceci, jeśli skumają zasady rządzące UMLem, to i rysuneczki łatwo ogarną. ;]

Leave a reply