Hardcoded thoughts… mostly in C# or php

Lil’bastards

Po wczorajszej rozmowie z szefem ten ostatni wyraźnie był zmieszany. Pewne warunki zostały przedstawione jasno, pewne wątpliwości wyjaśnione. Nie wiem, czy się zbytnio nie postawiliśmy, jednakże było to chyba wyjście najlepsze z rozważanych. Przede wszystkim daliśmy szanownemu panu do zrozumienia, że możemy odejsć w każdej chwili, co w chwili obecnej byłoby bardzo niepożądane. Stracony przy tym na pewno został pewien poziom zaufania, lecz trudno. Teraz pozostało uzgodnienie z pozostałymi ziomami, co dalej z fantem zrobić, uderzyć ponownie i żyć długo i szczęśliwie. Najbardziej z całego wieczora podobał mi się fakt, że szef, będący symbolicznym myśliwym i żerujący na nas, w ciągu jednego wieczora stał się zwierzyną. Wbity w ziemię, postawiony w sytuacji patowej nie może zbyt wiele zrobic. Takie zagranie va banque po trochu, lecz do stracenia nic nie mieliśmy. Zobaczymy, jak się sprawy dalej potoczą. Ale coś czuję, że spokojnie mogę już zacząć planować aplikację… Fu!

Comments

  1. batou
    February 17th, 2005 | 17:53

    Pamiętaj, żeby zawsze mieć plan awaryjny. Zwierzyna przyparta do muru atakuje, a zwierzyna z tego gatunku (szefus pospolitus) podobno potrafi narobić smrodu. ;>

Leave a reply