Zdecydowanie najtrudniej jest wstać rano, ubrać się i wyjść z domu. Pierwsze kroki już za mną, teraz pozostaje tylko kontynuować i kultywować nowy poranny rytuał. Zwłaszcza, że po ponad miesięcznej kuracji po wypadku na moto trochę mi się przybrało sadełka, a i kondycja spadła - zwłaszcza, że przez ostatnie miesiące prowadzę głównie siedzący tryb życia (praca, samochód, moto, ps3, jedzenie). Oby tym razem udało się coś osiągnąć, kondycję poprawić i dokopać znajomym w squasha. Ot, dobra motywacja.
Jakże różna jest wymowa dwóch poniższych tekstów:
Zamówienie zostanie przekazane do realizacji gdy tylko odnotujemy
płatność na naszym koncie bankowym.
vs
Zamówienie zostanie przekazane do realizacji tylko gdy odnotujemy
płatność na naszym koncie bankowym.
Jedno i drugie (a przynajmniej jego wariację) znalazłem ostatnio w mailach potwierdzających zamówienia w sklepach internetowych.
Sytuacja sprzed kilku dni. Poczta, kobieta w kolejce przede mną kupowała 20 kartek świątecznych. Wszystko byłoby jak najbardziej ok, gdyby nie fakt, że:
- o wybranie kartek została poproszona ekspedientka
- wszystkie wybierane kartki miały być już wypełnione życzeniami
Zastanawia mnie, jaki jest sens wysyłania takich życzeń? Podobno liczy się pamięć i sam fakt wysłania, zawsze jednak wydawało mi się, że należy w tą czynność włożyć chociaż minimum wysiłku, serca itd.
Obdarowani pewni się ucieszą, ale pewnie nie byliby zachwyceni wiedząc, że nadawcy nawet nie chciało się wybrać kartek, a tym bardziej pisać choćby odrobinę spersonalizowanych życzeń. Może pomysł na biznes?
Daj na listę adresatów, a życzenia wyślemy za Ciebie!